Przejdź do treści

Catering dla mam karmiących – na co zwrócić uwagę

7 czerwca 2026 4 min czytania
Catering dla mam karmiących – na co zwrócić uwagę

Ostatnio coraz częściej widzimy w ofertach takie pudełka „dla mam karmiących” i w sumie ciężko się nie zatrzymać na chwilę, bo to już osobna kategoria diet pudełkowych, nie żaden dodatek. No i dietetycy od razu przypominają, na co patrzeć, zanim kobieta po porodzie kliknie „zamawiam”. A tak naprawdę najważniejsze jest jedno: jadłospis w laktacji nie powinien schodzić poniżej 1800 kcal dziennie, bo poniżej tego progu pokarm zaczyna tracić część swoich właściwości odżywczych.

Bo zapotrzebowanie energetyczne karmiącej rośnie, i to całkiem wyraźnie. Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej podaje, że w pierwszym półroczu karmienia jednego dziecka organizm potrzebuje dodatkowo 670 kcal na dobę. Sporo, prawda?

„W okresie laktacji dzienne zapotrzebowanie energetyczne zwiększa się o 670 kcal w pierwszych sześciu miesiącach, z czego 505 kcal powinno pochodzić z diety, a 165 kcal z zapasów tkanki tłuszczowej z okresu ciąży” — czytamy w zaleceniach NCEŻ. I to jest akurat pierwszy parametr, który warto sobie sprawdzić w kalkulacji cateringu.

Catering dla mam karmiących – na co zwrócić uwagę w kaloryczności

Dlatego właśnie te pudełka oznaczone jako „dla mam” zwykle startują gdzieś od 2000 kcal i sięgają 2500 kcal. Niżej raczej schodzić się nie powinno. NCEŻ dość mocno podkreśla, że zbyt restrykcyjna dieta w laktacji to błąd, a nie żadna zaleta… choć pewnie wiele z nas instynktownie myśli odwrotnie.

„Kaloryczność jadłospisu kobiety karmiącej nie powinna być niższa niż 1800 kcal, aby zapobiec utracie właściwości immunologicznych pokarmu” — zaznacza Centrum w materiałach dla dietetyków.

Drugi punkt, na który patrzymy, to białko. Według norm powinno ono stanowić od 10 do 20 procent energii, czyli mniej więcej około 100 gramów na dobę. A tłuszcze zwiększa się o jakieś 17–20 gramów dziennie względem zwykłej diety. Czyli nic, czego nie da się ogarnąć, tylko trzeba o tym pamiętać.

Suplementy, których catering nie zastąpi

I teraz rzecz, o której łatwo zapomnieć: jod, witamina D i kwas DHA. To są składniki, na które musimy zwrócić uwagę osobno, bo żadne pudełko ich w pełni nie pokryje. Tu po prostu kończy się rola cateringu, a zaczyna suplementacja.

DHA z grupy kwasów omega-3 jest tego chyba najlepszym przykładem. Eksperci zalecają jedzenie ryb co najmniej dwa razy w tygodniu, a do tego jeszcze dodatkową dawkę.

„Poza spożywaniem ryb przynajmniej dwa razy w tygodniu należy suplementować DHA w ilości 200 mg na dobę lub 400–600 mg przy niskim spożyciu ryb” — wskazują polskie zalecenia żywieniowe dla mam karmiących.

A jeśli chodzi o jod, to Światowa Organizacja Zdrowia rekomenduje 200–500 mcg na dobę, przy czym najnowsze wytyczne wskazują dawkę 200 mcg. I co istotne — u nas w Polsce sól kuchenna jest jodowana, więc poważne niedobory u karmiących występują jakoś tak rzadziej.

Normy żelaza są tu z kolei niższe niż w ciąży i wynoszą około 10 mg na dobę. Wynika to z braku miesiączki w pierwszych miesiącach po porodzie — taka po prostu fizjologia.

Liczba posiłków i bilans dnia

Catering laktacyjny powinien też rozkładać jedzenie na pięć posiłków w ciągu dnia. I to nie jest widzimisię — regularność ma znaczenie dla podtrzymania długoterminowej laktacji, a nie tylko dla samej liczby kalorii.

Co ciekawe, polskie rekomendacje żywieniowe dla mam karmiących doczekały się aktualizacji w 2023 roku. Zmieniły się m.in. zapisy o ograniczeniach pokarmowych — dziś odchodzi się od rutynowego wykluczania produktów „na wszelki wypadek”. Czyli koniec z tym, że karmiąca z góry rezygnuje z połowy rzeczy.

„Nie ma podstaw, by zdrowa matka karmiąca rutynowo eliminowała z diety jakiekolwiek produkty” — to jeden z wniosków powtarzanych za stanowiskiem ekspertów Medycyny Praktycznej. A mianowicie: eliminacja wchodzi w grę dopiero przy potwierdzonej alergii dziecka, nie wcześniej.

Dlatego przy wyborze cateringu w sumie warto sprawdzić trzy rzeczy: czy menu nie schodzi poniżej 1800 kcal, czy zawiera porcje ryb w tygodniu i czy dietetyk układający jadłospis w ogóle uwzględnił okres karmienia. A resztę — czyli jod, witaminę D i DHA — uzupełniamy już sami suplementacją zgodną z normami.

Najczęstsze pytania

Ile kalorii powinna mieć dieta dla mamy karmiącej?

Jadłospis w laktacji nie powinien schodzić poniżej 1800 kcal dziennie. Poniżej tego progu pokarm zaczyna tracić część właściwości odżywczych, a mama szybciej traci energię. Zwykle zaleca się 2000–2500 kcal w zależności od aktywności.

Czy catering pudełkowy jest dobry dla kobiety karmiącej piersią?

Tak, o ile ma odpowiednią kaloryczność i zbilansowane składniki. Warto wybierać oferty dedykowane mamom karmiącym, które uwzględniają zwiększone zapotrzebowanie na białko, żelazo i kwasy omega-3.

Czego nie powinna jeść mama karmiąca w cateringu?

Najlepiej unikać dań mocno wzdymających, ostrych przypraw, surowych ryb oraz nadmiaru kawy i produktów wysoko przetworzonych. Dobry catering ogranicza te składniki i informuje o alergenach.

Jaka dieta najlepiej wspiera laktację?

Dieta pełnowartościowa, bogata w pełne ziarna, warzywa, dobre tłuszcze i odpowiednią ilość płynów. Kluczowa jest regularność posiłków i utrzymanie kaloryczności powyżej 1800 kcal.

Ile posiłków dziennie powinien mieć catering dla mamy karmiącej?

Zwykle 5 posiłków dziennie, co pomaga utrzymać stały poziom energii i wspiera produkcję pokarmu. Większa liczba mniejszych posiłków ułatwia też organizację dnia z noworodkiem.

Czy catering dla mam karmiących pomaga schudnąć po porodzie?

Tak, ale powoli i bezpiecznie – nie poniżej 1800 kcal. Zbyt drastyczna redukcja może osłabić laktację, dlatego deficyt powinien być łagodny i ustalony indywidualnie.

Źródła

  1. NCEŻ – Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej