Dlaczego suplementy diety bywają szkodliwe — fakty i ryzyka

Najwyższa Izba Kontroli ustaliła, że w latach 2017–2020 do Głównego Inspektoratu Sanitarnego trafiło niemal 63 tysiące powiadomień o nowych suplementach diety, a urząd przeanalizował zaledwie 11 procent z nich. To liczba, która tłumaczy, dlaczego suplementy diety bywają szkodliwe i wchodzą do obrotu, zanim ktokolwiek sprawdzi ich skład.
Zastanawialiście się kiedyś, kto właściwie sprawdza te wszystkie kapsułki, które bierzemy „na odporność” albo „na lepszy sen”? No bo wydaje nam się, że skoro coś leży na półce, to ktoś to przepuścił przez jakieś sito… A okazuje się, że niekoniecznie.
Producent może zacząć sprzedaż w tym samym dniu, w którym składa powiadomienie. I tyle. Nie czeka na żadną decyzję, nie pokazuje badań nad bezpieczeństwem ani nad tym, czy to w ogóle działa. Czyli produkt, który budzi wątpliwości, potrafi sobie leżeć w sklepie latami, zanim inspekcja w ogóle do niego zajrzy.
Co wykazała kontrola NIK
NIK opisała tę górę zaległości naprawdę bez owijania w bawełnę. „Najdłuższe analizy trwały od dwóch do niemal 14 lat” — podano w raporcie Izby. W praktyce wygląda to tak, że ktoś kupował sobie produkt, którego sprawdzanie jeszcze się nawet nie zaczęło.
A powód był nie tylko taki systemowy… chodziło też po prostu o ludzi. Powiadomieniami zajmowało się najwyżej siedmiu pracowników GIS. Średnio na jedną osobę wypadało blisko 300 zgłoszeń miesięcznie. Policzcie sobie, ile to dziennie.
Wniosek kontrolerów był raczej jednoznaczny. „System nadzoru nad wprowadzaniem tych produktów na rynek nie zapewnił konsumentom właściwej ochrony” — stwierdziła Najwyższa Izba Kontroli.
Dlaczego suplementy diety bywają szkodliwe — fakty i ryzyka
Najmocniejszy argument przyszedł z badań laboratoryjnych, które NIK zleciła sama, na własną rękę. Z siedmiu przebadanych preparatów aż cztery nie spełniały warunków, żeby je w ogóle sprzedawać jako suplementy diety. Część nie zawierała tego, co deklarowano na opakowaniu, a część — odwrotnie — miała w sobie substancje, których na etykiecie w ogóle nie wymieniono.
Drugie ryzyko to łączenie tych preparatów z lekami. I tu robi się ciekawie, bo na opakowaniach suplementów nie ma obowiązku ostrzegania o możliwych interakcjach. A po takie produkty sięga mniej więcej 75 procent dorosłych Polaków, i wielu z nich bierze je równolegle z lekami na receptę.
To zagrożenie urasta zwłaszcza u osób starszych, które łykają kilka leków naraz. No i przykłady są konkretne: preparat z dziurawcem potrafi osłabić działanie leków na serce czy tych przeciwzakrzepowych. A wapń i magnez, jak je wchłaniamy razem z antybiotykiem, obniżają jego skuteczność.
Co radzi sanepid
Główny Inspektorat Sanitarny od lat powtarza w sumie to samo. „Suplementy diety powinny być stosowane po konsultacji z lekarzem, farmaceutą lub dietetykiem” — przypomina GIS. Urząd dorzuca, że zanim w ogóle zaczniemy się suplementować, nieraz trzeba zrobić badania, bo nadmiar witamin bywa równie groźny jak ich niedobór.
Skala tego rynku pokazuje, czemu problem tak po prostu nie znika. Rocznie do GIS trafiają średnio 23 tysiące zgłoszeń nowych suplementów. A wartość polskiego rynku przekroczyła 7 miliardów złotych. Siedem. Miliardów.
Reklama robi tu swoje, i to mocno. Preparat w aptecznej witrynie wygląda jak lek, chociaż leku nie zastępuje i nie podlega tym samym rygorom dopuszczenia. Podobne pułapki opisywaliśmy przy okazji reklam preparatów dla seniorów, gdzie marketingowe obietnice jakoś tam rozjeżdżały się z faktycznym składem.
NIK przy okazji tej kontroli pokazała też, w którą stronę to wszystko powinno iść. Izba postulowała wprowadzenie opłaty za zgłoszenie suplementu oraz danie GIS realnych narzędzi do wycofywania produktów z rynku. A do dziś sprzedaż wciąż rusza z chwilą samego powiadomienia.
Najczęstsze pytania
Czy suplementy diety są szkodliwe?
Suplementy diety mogą być szkodliwe, gdy są przyjmowane bez potrzeby, w nadmiarze lub łączone z lekami. Problemem jest też słaba kontrola składu — do obrotu trafiają produkty, których nikt wcześniej nie zbadał.
Kto kontroluje suplementy diety w Polsce?
Nadzór sprawuje Główny Inspektorat Sanitarny (GIS), do którego producent składa powiadomienie. Według NIK urząd przeanalizował zaledwie 11% zgłoszeń, a sprzedaż może ruszyć już w dniu złożenia powiadomienia.
Czy suplementy diety są badane przed wprowadzeniem do sprzedaży?
Nie ma obowiązkowych badań przed wprowadzeniem suplementu na rynek. Producent odpowiada za skład i bezpieczeństwo, ale realna weryfikacja przez urząd często następuje dopiero po rozpoczęciu sprzedaży lub wcale.
Czy można przedawkować suplementy diety?
Tak, zwłaszcza witaminy rozpuszczalne w tłuszczach (A, D, E, K) oraz minerały takie jak żelazo czy cynk. Nadmiar może obciążać wątrobę i nerki oraz wywołać objawy zatrucia.
Czy suplementy diety mogą wchodzić w interakcje z lekami?
Tak, wiele suplementów wpływa na działanie leków, np. dziurawiec osłabia antykoncepcję i leki przeciwzakrzepowe. Przed łączeniem suplementów z lekami warto skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą.
Jak rozpoznać bezpieczny suplement diety?
Wybieraj produkty znanych producentów z czytelnym składem, bez zbędnych wypełniaczy i z realistycznymi obietnicami. Unikaj suplementów z niesprawdzonych źródeł i tych obiecujących „cudowne" efekty.