Białko czy kreatyna — co wybrać?

Białko czy kreatyna? Sam się nad tym głowiłem na siłowni, no i okazuje się, że to trochę źle postawione pytanie. Bo te dwie rzeczy robią w organizmie zupełnie co innego, więc rzadko kiedy da się powiedzieć „bierz to, a tamto odpuść”. Widać to zresztą po tym, co mówią takie instytucje jak Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) czy Międzynarodowe Towarzystwo Żywienia Sportowego (ISSN) — oni opisują obie te substancje raczej jako coś, co się uzupełnia, a nie wyklucza.
Białko to po prostu budulec, tak najprościej. EFSA ustaliła referencyjną wartość spożycia dla dorosłych na poziomie „0,83 g na kilogram masy ciała na dobę”, a to dla takiej statystycznej osoby wychodzi gdzieś od 44 do 62 gramów dziennie. Tylko że — i to jest ważne — urząd od razu zaznacza, że ta wartość dotyczy ogółu populacji, czyli nas wszystkich tak po prostu, a nie ludzi, którzy ostro trenują.
A dla tej drugiej grupy normy są wyższe, i tu robi się ciekawiej. Według wytycznych, które przywołuje m.in. Narodowy Fundusz Zdrowia, osoby aktywne fizycznie potrzebują od 1,2 do 2,0 g białka na kilogram masy ciała. I właśnie dlatego odżywki białkowe traktujemy raczej jako uzupełnienie diety, a nie jej zamiennik … nie zastąpisz nimi normalnego jedzenia.
Białko czy kreatyna — co wybrać? Eksperci rozdzielają role
Tu trzeba sobie jedno wyjaśnić: kreatyna nie buduje mięśni w takim dosłownym sensie. Ona za to zwiększa zasoby energii, którą mamy dostępną przy krótkim, intensywnym wysiłku, a to się przekłada na większą liczbę powtórzeń i szybszą regenerację między seriami. I o to chodzi.
ISSN określa monohydrat kreatyny jako najlepiej przebadaną formę tego związku. Towarzystwo zaleca dawkę podtrzymującą „3–5 gramów dziennie” albo 0,03 g na kilogram masy ciała. I co ważne — efekt akurat nie zależy od tego, o której porze to bierzesz.
Część osób stosuje jeszcze tzw. fazę ładowania. To polega na tym, że przez 5–7 dni przyjmujemy mniej więcej 0,3 g na kilogram masy ciała, czyli jakieś 20 gramów dziennie, rozbite na kilka porcji. A potem już schodzimy z tym do poziomu podtrzymującego.
Co o bezpieczeństwie mówią naukowcy
I ta kwestia bezpieczeństwa kreatyny wraca w pytaniach chyba najczęściej. ISSN odpowiada na to dość jednoznacznie: „nie ma naukowych dowodów na to, że krótko- lub długoterminowe stosowanie monohydratu kreatyny ma jakikolwiek szkodliwy wpływ na zdrowe osoby”.
Towarzystwo dodaje przy tym, że dawki sięgające nawet 30 gramów dziennie, stosowane przez pięć lat, były w badaniach dobrze tolerowane przez zdrowych dorosłych. Ale — i tu jest „ale” — organizacja podkreśla, że te dane dotyczą osób bez chorób nerek. Czyli to nie jest tak, że dotyczy każdego.
Z białkiem jest trochę inaczej. Ono raczej rzadko wymaga suplementacji u kogoś, kto je wystarczająco dużo mięsa, ryb, nabiału czy roślin strączkowych. W takim przypadku odżywka bywa po prostu wygodą, a nie żadną koniecznością. I dlatego dietetycy najpierw liczą podaż białka z codziennego jadłospisu, a dopiero potem w ogóle sięgają po ten proszek.
Dwa cele, dwa narzędzia
Jak się tak zestawi te wszystkie stanowiska, to wychodzi z tego prosty podział. Białko pokrywa nam zapotrzebowanie na aminokwasy, które są potrzebne do odbudowy tkanek, a jego źródłem może być i talerz, i odżywka — w sumie obojętne. Kreatyna z kolei wspiera wydolność podczas treningu siłowego i sprintów.
I obie te rzeczy spokojnie można łączyć, żadna nie zastępuje drugiej. Jak ktoś trenuje siłowo i nie domyka normy białkowej z samego jedzenia, to w pierwszej kolejności uzupełnia właśnie białko. Dopiero wtedy, gdy ta podaż białka jest już stabilna, kreatyna wchodzi jako taki dodatek, który zwiększa efekty samego treningu.
A tymczasem EFSA i ISSN zgadzają się akurat w jednym punkcie. Żaden suplement nie nadrobi braków w diecie ani tego, że za mało śpisz — bo to one decydują o wyniku, jeszcze zanim w ogóle wejdzie do gry ten proszek z miarki.
Najczęstsze pytania
Ile białka dziennie potrzebuje osoba trenująca?
Osoby aktywne fizycznie powinny spożywać 1,2–2,0 g białka na kilogram masy ciała dziennie. Dla ogółu populacji EFSA ustaliła niższą normę — 0,83 g/kg/dobę, co dla przeciętnego dorosłego wynosi 44–62 g. Wyższe zapotrzebowanie sportowców wynika z intensywniejszej odbudowy i adaptacji tkanki mięśniowej.
Ile gramów kreatyny brać dziennie?
ISSN zaleca dawkę podtrzymującą wynoszącą 3–5 g monohydratu kreatyny dziennie lub 0,03 g na kilogram masy ciała. Pora przyjmowania nie ma istotnego znaczenia dla efektów — liczy się regularność. Ważniejsze jest codzienne stosowanie niż konkretna pora dnia.
Na czym polega faza ładowania kreatyną?
Faza ładowania polega na przyjmowaniu ok. 0,3 g kreatyny na kilogram masy ciała dziennie — zazwyczaj ok. 20 g — przez 5–7 dni, podzielonych na kilka mniejszych porcji. Jej celem jest szybsze nasycenie mięśni kreatyną w porównaniu ze zwykłą dawką podtrzymującą. Po tym czasie przechodzi się na 3–5 g dziennie.
Czy kreatyna jest bezpieczna dla nerek?
ISSN stwierdza, że nie ma naukowych dowodów na szkodliwe działanie monohydratu kreatyny u zdrowych dorosłych — dawki nawet do 30 g/dobę stosowane przez 5 lat były dobrze tolerowane. Zastrzeżenie dotyczy wyraźnie osób z istniejącymi chorobami nerek, których te dane nie obejmują. Przed suplementacją przy jakichkolwiek schorzeniach warto skonsultować się z lekarzem.
Co lepsze na masę mięśniową — białko czy kreatyna?
To nieprecyzyjnie postawione pytanie, bo obie substancje działają inaczej i się uzupełniają — nie wykluczają. Białko dostarcza aminokwasów niezbędnych do budowy mięśni, a kreatyna zwiększa wydolność podczas treningu, co pośrednio sprzyja przyrostom. Eksperci zalecają najpierw zadbać o odpowiednią podaż białka, a dopiero potem rozważyć dodanie kreatyny.
Czy odżywka białkowa zastępuje normalne jedzenie?
Nie — odżywki białkowe to uzupełnienie diety, a nie jej zamiennik. Dietetycy zalecają najpierw ocenę spożycia białka z codziennych posiłków (mięso, ryby, nabiał, strączki), a po proszek sięgają dopiero wtedy, gdy samym jedzeniem nie da się domknąć normy. Suplement bywa wygodnym dodatkiem, ale nie zastąpi pełnowartościowych produktów.