Przejdź do treści

Cukier — ile dziennie i jak ograniczyć

10 czerwca 2026 5 min czytania
Cukier — ile dziennie i jak ograniczyć

No i tak — usiądźmy na chwilę i pogadajmy o cukrze, bo w sumie każdy z nas je go więcej, niż mu się wydaje. Zacznę od liczb, które akurat warto mieć z tyłu głowy: Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, żeby cukry wolne pokrywały mniej niż 10 procent naszego dziennego zapotrzebowania na energię, a najlepiej żeby zejść poniżej 5 procent. Przy diecie 2000 kcal wychodzi nam z tego mniej niż 50 gramów dziennie w tym pierwszym progu i jakieś 25 gramów, czyli mniej więcej sześć płaskich łyżeczek, w tym progu zalecanym.

I to nie jest tak, że ktoś sobie to wymyślił — WHO mówi o tym wprost, w swoich wytycznych dotyczących spożycia cukrów u dorosłych i dzieci.

„Zalecamy ograniczenie spożycia cukrów wolnych do mniej niż 10 procent całkowitej energii. Dalsze obniżenie poniżej 5 procent przynosi dodatkowe korzyści zdrowotne” — czytamy w komunikacie Światowej Organizacji Zdrowia.

No dobra, ale co to właściwie są te cukry wolne? Organizacja rozumie pod tym pojęciem cukry, które producent albo my sami w kuchni dorzucamy do jedzenia, i te, które naturalnie siedzą w miodzie, syropach i sokach owocowych. A cukier z całych owoców i z mleka się do tego limitu nie wlicza — i to akurat dobra wiadomość.

Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej zwraca uwagę, że my, Polacy, ten realny limit przekraczamy, i to często zupełnie nieświadomie. A powód jest raczej prozaiczny: cukier ukryty w produktach, których w życiu nie podejrzewalibyśmy o słodycz.

„Cukier znajdziemy nie tylko w słodyczach, ale też w jogurtach owocowych, płatkach śniadaniowych, sosach, pieczywie i napojach. Czytanie etykiet to pierwszy krok do jego ograniczenia” — wskazuje Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej.

Jednym z głównych winowajców są napoje słodzone. I tu robi się ciekawie — standardowa puszka napoju gazowanego, te 330 mililitrów, potrafi mieć nawet 35 gramów cukru. Czyli już samą puszką przekraczamy cały dzienny limit z progu, który WHO nam zaleca. Jedną. Puszką.

Skala tego wszystkiego była na tyle duża, że ustawodawca w końcu się ruszył. Od 1 stycznia 2021 roku obowiązuje u nas tak zwana opłata cukrowa, wprowadzona ustawą z 14 lutego 2020 roku o zmianie niektórych ustaw w związku z promocją prozdrowotnych wyborów konsumentów.

Ta opłata obciąża napoje z dodatkiem cukru i, w sumie, składa się z dwóch części. Część stała to 50 groszy za litr napoju, który zawiera cukier albo substancję słodzącą. A część zmienna to 5 groszy za każdy gram cukru powyżej progu 5 gramów na 100 mililitrów. Do tego dochodzi jeszcze dopłata, jak w napoju jest kofeina albo tauryna.

I to się przekłada na konkretne pieniądze — według danych Ministerstwa Finansów wpływy z opłaty cukrowej przekroczyły 1,4 miliarda złotych rocznie. Te środki w większości lądują w Narodowym Funduszu Zdrowia, na działania profilaktyczne.

Z kolei Europejski Urząd do spraw Bezpieczeństwa Żywności poszedł w swojej opinii z 2022 roku jeszcze dalej niż WHO. Eksperci EFSA stwierdzili po prostu, że nie da się ustalić bezpiecznego progu spożycia cukrów dodanych… żadnego.

„Spożycie cukrów dodanych i wolnych powinno być tak niskie, jak to możliwe w ramach diety dostarczającej odpowiednich składników odżywczych” — orzekł Europejski Urząd do spraw Bezpieczeństwa Żywności.

No to teraz wracamy na ziemię, czyli co my właściwie możemy z tym zrobić na co dzień. Instytucje zdrowia podpowiadają kilka praktycznych kroków. Pierwszy, ten najprostszy, to zamiana napojów słodzonych na zwykłą wodę. Drugi to sięganie po jogurt naturalny zamiast owocowego i dosładzanie go sobie świeżymi owocami.

Kolejny krok dotyczy etykiet i tu raczej trzeba się trochę nauczyć patrzeć. Na liście składników cukier potrafi się chować pod wieloma nazwami — między innymi jako syrop glukozowo-fruktozowy, dekstroza, maltodekstryna, syrop kukurydziany czy zagęszczony sok owocowy. Zasada jest taka: im wyżej na liście, tym więcej go w produkcie.

Eksperci radzą też, żeby odzwyczajać podniebienie powoli, bez gwałtownych rewolucji. Zmniejszanie ilości cukru w kawie czy herbacie o pół łyżeczki co tydzień pozwala nam jakoś tam przyzwyczaić się do mniej słodkiego smaku, bez tego uczucia, że nagle wszystko jest bez smaku. Więcej o tym, jak czytać skład produktów, instytucje publikują w swoich materiałach edukacyjnych.

I jeszcze jedno na koniec, bo to akurat ważne — NCEŻ zwraca uwagę, że Światowa Organizacja Zdrowia od maja 2023 roku odradza także stosowanie syntetycznych słodzików jako sposobu na kontrolę masy ciała w długim okresie. Czyli przerzucenie się na „zero” raczej nie jest tym cudownym rozwiązaniem, na jakie wygląda.

Najczęstsze pytania

Ile cukru dziennie można zjeść?

WHO zaleca, by cukry wolne stanowiły mniej niż 10% dziennej energii, czyli ok. 50 g (12 łyżeczek) przy diecie 2000 kcal. Dla dodatkowych korzyści zdrowotnych warto zejść poniżej 25 g, czyli ok. 6 łyżeczek dziennie.

Ile kalorii ma cukier?

Cukier dostarcza ok. 4 kcal na 1 gram, czyli 400 kcal w 100 g. Jedna płaska łyżeczka (5 g) to około 20 kcal — same „puste” kalorie bez wartości odżywczych.

Ile węglowodanów ma cukier?

Cukier biały to praktycznie czysta sacharoza, więc 100 g zawiera niemal 100 g węglowodanów. Wszystkie z nich to cukry proste, które szybko podnoszą poziom glukozy we krwi.

Cukier czy słodzik — co jest zdrowsze?

Słodziki i erytrytol mają zero lub mało kalorii i nie podnoszą glukozy, więc bywają lepsze przy odchudzaniu i cukrzycy. Najzdrowiej jednak stopniowo przyzwyczajać się do mniej słodkiego smaku, zamiast zastępować cukier słodzikami w nadmiarze.

Jak obniżyć cukier w diecie?

Ograniczaj słodkie napoje, czytaj etykiety i wybieraj produkty bez dodatku cukru, a słodycze zastępuj owocami. Smak potraw wzbogacaj cynamonem, wanilią czy owocami zamiast dosładzania.

Cukier czy miód — co wybrać?

Miód zawiera śladowe ilości składników odżywczych i ma nieco niższy indeks glikemiczny, ale kalorycznie jest porównywalny z cukrem. Oba należy traktować jako cukry wolne i spożywać w umiarkowanych ilościach.

Źródła

  1. WHO – Światowa Organizacja Zdrowia