Suplementy a leki — czym się różnią i czy są badane

Pomyśl chwilę o tym, jak kupujemy leki, a jak suplementy. Lek czeka latami na zielone światło od urzędu, a suplement diety potrafi wylądować na półce tego samego dnia, w którym ktoś go zgłosił. I to nie jest jakiś drobny niuans w przepisach, to po prostu przepaść w tym, jak się te rzeczy kontroluje. Pytanie, czym właściwie różnią się suplementy a leki i czy jedne i drugie ktoś bada, wraca w sumie przy każdym kolejnym raporcie o jakości tych produktów.
No więc tak. Produkt leczniczy musi dostać pozwolenie na dopuszczenie do obrotu, a wydaje je Prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych. I ta procedura jest długa, droga, raczej żmudna. Producent musi pokazać wyniki badań klinicznych, dane o skuteczności, o bezpieczeństwie, o dawkowaniu. Bez tego po prostu nie wolno leku sprzedać i tyle.
A suplement diety? On idzie zupełnie inną drogą. Prawo traktuje go jako środek spożywczy, czyli nie jako produkt leczniczy. I dlatego wystarczy powiadomić Głównego Inspektora Sanitarnego, czyli zrobić tak zwaną notyfikację. Rejestracji, w sensie żeby urząd się zgodził, tu nie ma w ogóle. Firma może zacząć sprzedawać od razu, na własną odpowiedzialność, jeszcze zanim ktokolwiek zdąży w ogóle zerknąć na skład.
Skalę tego wszystkiego pokazała Najwyższa Izba Kontroli w raporcie ze stycznia 2022 roku. „W latach 2017-2020 w Głównym Inspektoracie Sanitarnym złożono blisko 63 tys. powiadomień” — podała Izba. A dla porównania w latach 2013-2015 takich zgłoszeń było od 9 do 12 tysięcy. Czyli liczba produktów na rynku rosła po prostu lawinowo.
I teraz najważniejsze — nadzór za tym tempem zwyczajnie nie nadążał. „Do maja 2021 r. analizie poddano jedynie 11% powiadomień (6 825) złożonych w latach 2017-2020, z tego proces weryfikacji zakończono w przypadku nieco ponad połowy z nich” — czytamy w ustaleniach NIK. To znaczy, że większość zgłoszonych suplementów nigdy nie została sprawdzona, zanim trafiła do sprzedaży.
A tam, gdzie weryfikacja w ogóle ruszała, potrafiła ciągnąć się latami… „Najdłuższe analizy trwały od dwóch do niemal 14 lat” — wskazała Izba. No i w praktyce wychodziło tak, że produkt zdążył się sprzedać, zniknąć z rynku i zostać zastąpiony nowym, zanim urząd skończył oceniać, czy w ogóle był bezpieczny.
Kontrolerzy zajrzeli też do samej zawartości preparatów, które można kupić w sieci. „Kontrolerzy zidentyfikowali w sieci 20 suplementów diety zawierających składniki, których stosowanie w żywności jest niedozwolone” — napisała NIK. I co więcej, cztery z siedmiu losowo zbadanych produktów nie spełniały warunków, żeby je w ogóle nazywać suplementami.
I stąd właśnie bierze się ta różnica w tym, co nam obiecuje opakowanie. Lek przeszedł badania kliniczne i ma udowodnione działanie na konkretną chorobę. A suplement raczej dostarcza nam składniki odżywcze w dawce, która z założenia ma być za mała, żeby cokolwiek leczyć. Mimo to oba stoją sobie często obok siebie w aptece, w podobnych pudełkach, i to trochę zaciera granicę dla kupującego.
A próby zaostrzenia przepisów na razie jakoś tam utknęły. Zapowiadana ustawa o suplementach diety, ta która miała wprowadzić opłaty notyfikacyjne i twardsze wymogi, po prostu nie weszła w życie. I w tym czasie do GIS wciąż trafia po kilkadziesiąt nowych zgłoszeń tygodniowo, a kontrola jakości odbywa się głównie już po tym, jak produkt wylądował w koszyku konsumenta.
Najczęstsze pytania
Czym różnią się suplementy a leki?
Lek to produkt leczniczy o udowodnionym działaniu, który przed dopuszczeniem przechodzi badania kliniczne i rejestrację u Prezesa URPL. Suplement diety to żywność uzupełniająca codzienną dietę i wystarczy go zgłosić do GIS, by trafił na półkę.
Czy suplementy diety są badane jak leki?
Nie. Suplementy nie muszą przechodzić badań klinicznych potwierdzających skuteczność ani długiej procedury rejestracji. Producent odpowiada za bezpieczeństwo i skład, ale nie udowadnia działania leczniczego tak, jak przy lekach.
Czy suplement może zastąpić lek?
Nie. Suplement diety nie leczy chorób i nie zastępuje terapii. Ma jedynie uzupełniać dietę w składniki odżywcze, dlatego przy dolegliwościach zdrowotnych potrzebny jest lek i konsultacja z lekarzem.
Kto kontroluje suplementy diety w Polsce?
Suplementy nadzoruje Główny Inspektorat Sanitarny (GIS), do którego producent zgłasza produkt przed wprowadzeniem na rynek. Kontrola jakości jest jednak znacznie luźniejsza niż w przypadku leków rejestrowanych przez URPL.
Jak rozpoznać, czy kupuję lek czy suplement?
Sprawdź opakowanie i ulotkę — lek ma numer pozwolenia na dopuszczenie do obrotu i kategorię dostępności. Suplement diety ma na etykiecie wyraźne oznaczenie „suplement diety" oraz informację, że nie zastępuje zróżnicowanej diety.
Czy suplementy diety są bezpieczne?
Większość jest bezpieczna przy zalecanych dawkach, ale nie podlegają tak rygorystycznej kontroli jak leki. Zdarzają się produkty o zaniżonej zawartości składników lub zanieczyszczeniach, dlatego warto wybierać sprawdzonych producentów.